Star Wars The Force Awakens Wrażenia

Autor: Maciej Besler, Wysłany:
Posłuchaj muzyki z filmu podczas czytania i wejdź w nastrój. :)

Cóż, nie będę oszukiwał. Jestem fanboyem Gwiezdnej Sagi – czytałem książki i komiksy, oglądałem kreskówki i grałem w gry komputerowe/planszowe. Pierwszy trailer The Force Awakens i „Chewie – we’re home” Hana Solo były dla mnie po prostu wzruszające. W kinie, kiedy usłyszałem muzyczny temat przewodni z wlatującym opisem stanu rzeczy poczułem szczęście – „tak, to wreszcie się dzieje”, pomyślałem.
Dwie godziny później wychodząc z multipleksu odczuwałem pewien zawód, a być może smutek. Zanim przejdę dalej warto może nadmienić, że na film poszedłem jako człowiek nieskażony promocją i przeciekami – wszelkie strony prezentujące domysły, przecieki czy dyskusje fanów omijałem szerokim łukiem, a trailery poza tymi pierwszymi teaserami zupełnie odpuściłem. Teraz, pisząc te słowa nie czuję już ani zawodu, ani smutku gdyż ten film jest naprawdę świetny. Dwa dni później byłem już pewien, że obraz spełnił większość moich realistycznych wymagań, a w wielu aspektach nawet ze sporym naddatkiem, niekiedy wręcz gigantycznym. Niestety jednak nie był absolutnie doskonały – a do tego zawierał pewne błędy logiczne obok których nie mogę przejść obojętnie – czego efektem był ten wspomniany zawód/smutek mojej geekowo-fanbojowej strony, której wymagań nie spełniłby zapewne żaden film ani historia. Ale to Star Wars więc wymagać muszę. Jeśli miałbym powiedzieć w skrócie, jest to Star Wars w konwencji retro z nałożonym delikatnym filtrem Disneya i humorem wprost z Avengersów czy Ant-Mana. Dużo się dzieje, mało wynika z tego faktów, ale o to chyba chodziło – o pożywkę dla fanów, zanim porządnie się rozkręcą z tymi filmami, książkami, komiksami i grami Nowego Uniwersum. Polecam każdemu pójście do kina, nawet jeśli nie jesteś fanką/em Star Wars, dla aspektów artystycznych choćby należy to przeżyć.
Nie wystawię oceny słownej ani cyfrowej ponieważ szczerze mówiąc, tyle czasu od obejrzenia filmu nadal chyba nie byłbym obiektywny. Może 8.5/10? Może 9.5? Może 7.5?;) Warto przekonać się osobiście.

Przypomnijmy sobie teaser

Jest czad, prawda. Tylko czy czegoś to nie przypomina? Otóż moim zdaniem podobieństwa są dość znaczące – i to już w trailerze – do Nowej Nadziei. Czy to źle? Nie sądzę, ale nie mogę też powiedzieć, że to dobrze. Niestety moim zdaniem mamy do czynienia z „pełzającym” rebootem serii który za wszelką cenę chciał zarówno wprowadzić nowe pokolenia w ten gwiezdny świat, a przy okazji sprawić, że fani tacy jak ja w kinie poczują się jakby właśnie spotkali na dworcu autobusowym starego przyjaciela/ółkę i wpadli w swe objęcia z dużą dozą serdeczności, radości i szczęścia. W dużej mierze się udało, ale pewnie zgrzyty doprowadzają do ciarek.

Od początku, podsumowując

Poster dla widzów kin IMAX w USA Star Wars the Force Awakens

Poster dla widzów kin IMAX w USA Star Wars the Force Awakens – szkoda, że u nas takich nie rozdają.

Historia zaczyna się na Jakku, pustynnej planecie na której żyje – lub raczej stara się przetrwać – Rey, nowa heroina o której wszyscy mówią. Jako ciekawostkę dodam, że to nad Jakku właśnie rozegrała się ostatnia i w gruncie rzeczy ostateczna walka Rebelii z Imperium i to tutaj siły tych pierwszych rozbiły 30 lat temu ostatnie największe zorganizowane siły tych drugich – po części można doświadczyć tej historii w Star Wars Battlefront, a także przeczytać o tym co doprowadziło do tych wydarzeń w książce Star Wars: Koniec i Początek (tytuł oryginalny SW: Aftermath). Dalsza część tego opisu wydaje wszelakie tajemnice filmu, więc znajdziesz ją w osobnym poście „Dyskusja”, tutaj podsumowanie tegoż.
Tak jak wspominałem, jesteśmy świadkami pewnego rodzaju rebootu serii – nie do końca, ponieważ świat nie jest całkowicie kasowany, ale wpływ poprzednich filmów został skutecznie ograniczony. J.J. Abrams przeprowadził zabieg polegający na poprowadzeniu historii w sprawdzony sposób, tj. bohaterowie, umiejscowienie w czasie i rzeczy które dzieją się podczas tych 2 i pół godzin bardzo przypominają film który to wszystko zapoczątkował, a dodatkowo niektóre z elementów akcji i scenariusza ciągną je nieco dalej ograniczając tym samym realny wpływ zeszłych epizodów na kolejne wydania. Mam wrażenie, że VIII będzie już całkowicie świeżym filmem z kilkoma znanymi postaciami które tak lubimy, i w świecie który tak lubimy ale o zupełnie innej strukturze i narracji. Okres przejściowy będzie za nami.

Kylo Ren - © 2014 Lucasfilm Ltd. & TM. All Right Reserved..

Fabularnie jest dobrze

Zabieg poprowadzenia scenariusza w sposób jaki został poprowadzony pozwolił w równym stopniu wprowadzić nowych ludzi do uniwersum, a także co chwila puszczał oczko do zagorzałych fanów kosmicznej sagi. Niestety jednak trik ten ma również swoją ciemną stronę. Po pierwsze już to widzieliśmy, a po drugie wyrzuca nas w znanym świecie o którym zupełnie nic nie wiemy. Dla fana to nieco frustrujące. Na film mamy jedynie 2,5 godziny więc akcja jest super skompresowana i szybka, co prowadzi jedynie do stworzenia serii pytań pozostających bez odpowiedzi. Problem z podejściem jest taki, że nikt nic nie wie. Nowa Nadzieja mogła sobie na to pozwolić – Gwiezdne Wojny były nowym narratywem o którego historii nie było żadnych wcześniejszych informacji, a i ilość fanów była naturalnie ograniczona do co najwyżej Lucasfilmu.
Mimo tego, ta opisywana przeze mnie frustracja jest w dużym stopniu równoważone tym ile razy scenarzyści nawiązali do przeszłości, pozwolili na zajrzenie w możliwą przyszłość i jak poprowadzili tę historię. Mówi mi to bardzo jasno, że wiedzą co robią. Dzięki temu mogę docenić wszystko to, czego doświadczyłem podczas seansu – każdą nutę nostalgii, cudowne rozwiązania artystyczne czy doskonale współgrającą muzykę.
Oczywiście, to trochę masło maślane – jest dobrze, ale jest źle, ale oczywiście jest dobrze special info. Fabularnie to zgrabna opowieść w której jest kilka zwrotów akcji których mimo wszystko nie do końca można się spodziewać, a duża dawka dobrego humoru w odpowiednich fragmentach sprawia, że produkcja jest porównywalna do tych Marvela. Postacie które zostały wykreowane są naprawdę interesujące, chemicznie współgrają i cieszą oczy – ponadto są moim zdaniem bardzo, bardzo realistyczni. To zwykli ludzie, którym przydarzyła się przygoda życia, i łatwo uwierzyć, że gdybym ja sam był w odpowiednim momencie na Jakku to również jakiś czas później mógłbym poznać Hana Solo. To moim zdaniem jeden z największych sukcesów jaki osiągnęli. Starzy bohaterowie to oczywiście żyjąca klasyka, więc tutaj nie było większych zmartwień.

Poe Dameron

Poe Dameron

Zuchwały pilot Rebelii, postać która w pierwszym scenariuszu nie dożyła końca pierwszej sceny. Finalnie JJ tak polubił aktora, że ten otrzymał jedną z ważniejszych pozycji. Świetny pilot, dowódca szwadronu i humorystyczna postać.

Przeżył ledwo, ale humor pozostał. Git.

Rebel Alliance

BB-8 © Lucasfilm 2015

BB-8

Absolutnie świetny następca R2-D2. To prawdziwy, działający droid i to widać – w filmie wypada spektakularnie. Ponadto to postać bardzo zabawna i jak to w tym filmie, realna.

Zabawny i cwany, godny następca zaszłych droidów. Super.

Rebelia

Kylo Ren

Kylo Ren

Nowy Darth Vader, ale nie do końca. Postać niesamowicie skomplikowana, co do której mam chyba największe wątpliwości. Ma szanse zostać najciekawszym Wielkim Złym, jeśli popchną go w dobrą stronę.

Potęgi mu nie odmówię, niech popracuje nad opanowaniem. Zobaczymy.

First-Order

Rey

Rey

Nowa heroina – świetna. Po prostu. W końcu mamy w tych giga-budżetowych filmach kobietę która gra główną rolę i nie czeka aż facet ją zbawi. Myślę, że to ona zbawi wszystkich innych w ciągu kilku kolejnych filmów.

Świetna postać która w końcu „wyrównuje płcie”. Genialna.

Rebelia

finn

Finn

Ciekawa postać, podejrzewam, że to następca Hana i trochę Luka.

Nieco głupkowaty i często dyszący Finn to fajna postać. Raczej ok.

Rebelia

general-hux

Generał Hux

Młody Tarkin. Pomimo młodego wieku jest równie bezwzględny i oddany Nowemu Szefowi. Zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie jako postać i całkowite przeciwieństwo Kylo Rena.

Zimny, opanowany i bezwzględny – ma ewidentny szacunek swoich ludzi. Bardzo pozytywny.

First-Order

Kapitan Phasma

Kapitan Phasma

PRAWDOPODOBNIE to Boba Fett skrzyżowany z Naczelnym Szturmowcem ale do końca nie powiem ponieważ obsadzili w tej roli super wymiataczkę, zrobili wokół niej mega hype, a później dali jej dosłownie 3 kilkuminutowe sceny z których ostatni skończyła się po prostu absurdalnie (jak na hype). Srebrny/Chromowy Szturmowiec, eh.

Wizualnie świetnie zrobiona zbroja, wiele więcej nie wiadomo. Zobaczymy.

First-Order

Supereme Leader Snoke

Supreme Leader Snoke

Trochę jakby nowy Imperator, ale odnoszę wrażenie, że nie do końca. Wiadomo o nim tyle ile jest na zdjęciu + kilka detali o których piszę w części „dyskusyjnej”. Prezentuje się nieco jak Voldemort. Jest jedyną główną postacią robioną w całości komputerowo i traci na tym straszliwie.

Cień Imperatora. Zobaczymy.

First-Order

Generalnie rzecz biorąc, powyższe pokazuje, że ten film to nie taka całkowicie Nowa Nadzieja 2.0. Postacie są bardziej uniwersalne, bardziej wiarygodne i realistyczne. Rozwój tych ludzi w kolejnych epizodach może pójść w każdym kierunku, a w tej chwili ciężko mi ocenić kto będzie kim oraz kto będzie grał pierwsze skrzypce. Wiem na pewno, że nikt z epizodów 4-6 nie będzie grał tutaj bardzo ważnych ról – to trochę jak u Marvela, gdzie Kapitan się kończy i pałeczkę przejmuje Zimowy Żołnierz aka Nowy Kapitan Ameryka.

Od strony artystycznej film jest przecudowny

Nie widziałem jeszcze tak świetnie skomponowanego filmu, o takiej kolorystyce, pracy kamery i muzyki. Naprawdę. Może nie widziałem wszystkiego, jednak jedna ze scen walki w śniegu była po prostu genialna i wszyscy którzy ją widzieli mówią to samo, zaczynając zwykle opis swoich wrażeń z filmu od niej właśnie. TIE Fightery nadlatujące zza zachodzącego słońca, czy X-Wingi tworzące fale lecąc zaraz nad wodą.. Jakku i zniszczone maszyny Imperium oraz Rebelii wszędzie na horyzoncie – wszystkie te elementy wprowadzają i utrzymują klimat kosmicznej epopei o gigantycznej skali – zarówno pod względem wielkości galaktyki jak i siły tego uniwersum. Ten film nie gra jednak często na dużej skali obrazu – mamy tu raczej do czynienia z mniejszymi przestrzeniami, które bardzo ewidentnie budowane są ręcznie, przez prawdziwych rzemieślników i artystów zamiast grafików 3D. Myślę, że to naprawdę bardzo wpływa na odbiór, ponieważ wystarczy obejrzeć Wojny Klonów czy Mroczne Widmo aby zobaczyć, że skala nie jest istotna gdy nie czuje się namacalnego realizmu. Większość kosmicznych istot jest również zbudowana przy pomocy rekwizytów, więc i tutaj na obrazie mamy coś co jest namacalne, realne i zwiększające immersję. Sam fakt, że BB-8 jest faktycznym, żywym i działającym tworem znacząco ułatwia uwierzenie twórcom, że to przedstawienie jest realne i moglibyśmy być jego częścią. Być może to faktycznie działo się gdzieś daleko stąd, dawno, dawno temu?
Jako ciekawostkę dodam, że Millenium Falcon wygląda tak dobrze, ponieważ zbudowali go w skali 1:1. Sceny lotu X-Wingów są tak realistyczne, ponieważ przedstawiają myśliwce wykonujące dokładnie te zwroty z przyczepionymi kamerami, na obraz który następnie zostały nałożone elementy statków kosmicznych.
Jakby powyższego było mało, jest to jeden z niewielu filmów w ostatnim czasie o takim budżecie które były w głównej mierze kręcone przy naturalnym świetle. Stąd właśnie biorą się te kolory nad którymi tak się rozpływam. „Scenariusz przewiduje, że walczą o poranku? Kręcimy o poranku, w pogodę ze scenariusza poza halą”. To musiało być trudne w realizacji ale zaręczam, opłaciło się.
Muzyka doskonale komplementuje obraz. Odnoszę wrażenie, że we wcześniejszych odsłonach ścieżka dźwiękowa miała bardziej zdecydowany ton i w pewnym stopniu wręcz ustawiała scenę, tutaj zaś służy raczej jako dodatek poszerzający wizję reżysera. To ani dobrze, ani źle – ta różnica pomiędzy filmami po prostu jest. Artystycznie, wszystko świetnie wpisuje się w siebie, wiążąc całość w spójną sumę.

Najciekawsze w Star Wars przed nami

Prawdopodobnie z powyższego mogłaś/eś wywnioskować, że jestem trochę skonfliktowany – to fakt, ponieważ ten film wzbudza we mnie różne emocje. Gigantyczna doza zachwytu, ale także frustracje związane z czy to drobnymi niedociągnięciami czy po prostu pytaniami bez odpowiedzi. Faktem jest jednak również to, że do tej pory nie było obrazu który analizowałbym tak dogłębnie, na temat którego przeprowadziłbym tyle rozmów, czy o którym wyszukiwałbym tyle informacji online. Myślę więc, że ludzie z Lucasfilm, Disneya i sam Abrams dopięli swego i złapali mnie w zastawione sidła.
Co będzie dalej zobaczymy, ale myślę, że po tym przejściowym filmie Disney posiada galaktykę którą może kształtować wedle wizji pożądanej przez fanów, czerpiącej w pewnym stopniu z Extended Universe (teraz Legends) jak i takiej która sprawi, że mój 11 letni siostrzeniec nie będzie chciał niczego innego tylko Stormtroopera na swoich najbliższych urodzinach.
Warto pójść do kina, bo to świetny film. Jeśli nie znasz poprzednich części przygotuj się po prostu na 2-3 sceny które wydadzą się osobliwo-nielogiczne i już. Będzie to mimo wszystko duża, duża frajda.

[Star Wars: The Force Awakens Rey (Daisy Ridley) Ph: Film Frame © 2014 Lucasfilm Ltd. & TM. All Right Reserved..

<

section class=”container blogpost–content”>

<

div class=”row”>

<

div class=”col-md-8 col-md-offset-2″>